Na świecie na depresję choruje 350 milionów osób, a w Stanach Zjednoczonych depresja dotyka około 10% społeczeństwa, czyli 15 milionów osób. W Polsce depresja występuje tak samo często, jak w innych krajach europejskich – czyli według Światowej Organizacji Zdrowia u jednej na 7 osób . Zapadalność na depresję wzrasta i może stać się drugą co do częstości chorobą po chorobach serca w 2020 roku. Już teraz depresja jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym i główną przyczyną samobójstw na świecie. Nie wiadomo, czy wzrost zapadalności na depresję wiąże się z coraz częstszym jej występowaniem w populacji, czy też z łatwiejszym dostępem do lekarzy psychiatrów wraz z rozwojem gospodarczym krajów, czyli coraz lepszym jej rozpoznawaniem. Na pewno starzenie się społeczeństw sprzyja zwiększonej zapadalności na depresję, jako że występuje ona częściej u osób starszych.
Nie wiadomo dokładnie, jakie są przyczyny depresji, a badania nad tą chorobą wskazują zarówno na przyczyny psychiczne, jak i biologiczne. Kombinacja wielu czynników – stresu, predyspozycji genetycznych, zmian hormonalnych, czynników środowiskowych, tragedii osobistej – mogą wywołać epizod depresji.
Na depresję może zachorować każdy i nie ma stuprocentowego sposobu, aby się przed nią uchronić. Jednak są pewne grupy ludzi, którzy na depresję chorują częściej:
Kobiety. Według danych epidemiologicznych kobiety chorują na depresję dwukrotnie częściej niż mężczyźni. Przyczyn można doszukiwać się w wahaniach hormonalnych, takich jak spadek poziomu estrogenów po porodzie i w okresie menopauzy, jak również obciążeń psychicznych i emocjonalnych u kobiet, które starają się sprostać wielu wymaganiom naraz (rola matki i żony, rola zawodowa, rola opiekunki nad starszymi rodzicami lub teściami itp.).
Osoby przewlekle chore. Depresja często towarzyszy innym chorobom przewlekłym, takim jak choroby serca, udar, rak, HIV/AIDS, cukrzyca czy choroba Parkinsona. Zwykle obie choroby mają wtedy cięższy przebieg i należy leczyć je równocześnie. Skuteczne leczenie depresji poprawia rokowanie w innych chorobach przewlekłych.
Osoby cierpiące na przewlekły ból. Przewlekły ból i depresja często idą w parze. Depresja nasila odczuwanie bólu, a ból jako silny stres sprzyja depresji, co stwarza sytuację błędnego koła. Jak w przypadku innych chorób przewlekłych, obie choroby należy leczyć rownocześnie, tym bardziej że leczenie depresji zmniejsza nasilenie bólu.
Osoby starsze. Wprawdzie z wiekiem coraz mniej jest wahań hormonalnych, jednak osoby starsze zmierzyć się muszą ze zmianą roli społecznej, utratą pozycji zawodowej po przejściu na emeraturę, czasem utratą pozycji materialnej, narastającą samotnością oraz zwiększjącą się liczbą dolegliwości fizycznych i gorszym funkcjonowaniem umysłowym. Kombinacja niekrzystnych czynników psychicznych i pojawiających się chorób przewlekłych sprzyjają zapadaniu na depresję, której częstość zwiększa się około 50.-60. roku życia. Dodatkowo pojawia się coraz bliższa perspektywa ostatecznego kresu, która również sprzyja depresyjnemu spoglądaniu w przyszłość.
W szczególności samotność jest jednym z największych zagrożeń depresją, a w starszym wieku staje się ona bardzo realnym problemem. Im dłużej człowiek żyje, tym mniej ma przyjaciół, członków rodziny czy znajomych, którzy w międzyczasie odeszli z tego świata. Osoby starsze nie nawiązują łatwo przyjaźni, tak więc pustka pozostała po odejściu bliskich nie może być łatwo zapełniona nowymi znajomościami. Młodzi członkowie rodziny są często zbyt zajęci, aby odwiedzać babcię i dziadka, tak więc czują się oni niepotrzebni i zostawieni sami sobie. Depresja w tej sytuacji jest niemal naturalną reakcją na wzrastającą samotność i izolację i można jej zapobiegać jedynie poprzez utrzymywanie częstego kontaktu ze starszą osobą i aktywne angażowanie jej w codzienne życie rodzinne.
Osoby cierpiące na zaburzenia lękowe. Osoby cierpiące na różne zaburzenia lękowe (napady paniki, fobie, uogólnione zaburzenia lękowe itp.) też częściej skarżą się na depresję. Tak jak w powyższych przypadkach, lęk i depresję należy leczyć równocześnie.
Specjalną grupę zagrożoną depresją stanowią osoby z zespołem stresu pourazowego, tzw. post-tarumatic stress disorder (PTSD), czyli osoby, których zaburzenia psychiczne powstały wskutek przejścia przez ekstremalny uraz, często związany z zagrożeniem życia. To bardzo różnorodna grupa osób, obejmująca żołnierzy walczących na froncie, dzieci alkoholików lub dzieci, które przeszły molestowanie fizyczne lub psychiczne, odratowanych z pożaru, lawiny, powodzi, osoby po wypadkach, napaściach, torturach itp.
Osoby uzależnione. Depresja sprzyja uzależnieniom, a uzależnienie może prowadzić do depresji. Alkohol poprawia na krótko nastrój, rozwesela i ożywia, więc osoby cierpiące na depresję czasem piją w ramach prób „samoleczenia”, aby uwolnić się od złego nastroju i napięcia. Podobnie nadużywanie leków nasennych, uspokajających i niektórych leków przeciwbólowych może prowadzić do uzależnienia. Z drugiej strony wszystkie substancje uzależniające mogą prowadzić do zaburzeń nastroju, jeżeli są stosowane przewlekle. Depresja może wystąpić także wskutek odstawienia alkoholu, leków nasennych i uspokajających jako element zespołu abstynencyjnego.
Emigranci. Większość Polek i Polaków, którzy z różnych powodów zdecydowali się na emigrację, radzi sobie bardzo dobrze. Po kilku latach w obcym kraju zwykle stają na nogi, nostryfikują dyplomy, zakładają własne firmy, zdobywają dobrą prace i wracają do Polski na wakacje uśmiechnięci, zadowoleni i dobrze zaadoptowani w nowym kraju. Jednak istnieje mniejszość, która nie umie sprostać nowej sytuacji, gubi się w obcej kulturze, bardzo źle znosi rozłąkę z rodziną i nie umie znaleźć sobie nowych przyjaciół (czemu sprzyja zresztą nasza narodowa nieufność). Prowadzi to do poczucia głębokiej samotności. Powrót do kraju może być trudny, gdyż wiąże się z upokorzeniem i przyznaniem do porażki. Badania wykazały, że depresja występuje 3 razy częściej u osób, u których nastąpił znaczny spadek pozycji zawodowej i statusu społecznego na emigracji w porównaniu z pozycją, jaką mieli w kraju.
Księża. Duchowni – ze względu na swój styl życia – są grupą bardziej narażoną na depresję niż reszta społeczeństwa. Z badań amerykańskich wynika, że księża katoliccy częściej chorują na depresję. Przyczyny zwiększonego ryzyka mogą wiązać się z samotnością wskutek braku rodziny, która mogłaby udzielić wsparcia na co dzień. Poświęcenie się problemom innych ludzi może prowadzić do przemęczenia i wypalenia, a przyjęcie na siebie roli wzorca moralnego w społeczności parafialnej czasem prowadzi do zwiększonej samokrytyki i poczucia winy, gdy się nie spełnia własnych, bardzo wysokich oczekiwań. Księża częściej myślą, że skoro ulegają depresji, to jest to ich wina i dowód braku wystarczającej dyscypliny i wiary w Boga.
