Wykład o depresji, New Jersey 21 marca 2014
Kilka tygodni temu, będąc w USA, wygłosiłam wykład o depresji w parafii polskiej w Plainfield. Klikając na tytuł możecie zobaczyć slajdy na Slideshare.
Wykład o depresji, New Jersey 21 marca 2014
Kilka tygodni temu, będąc w USA, wygłosiłam wykład o depresji w parafii polskiej w Plainfield. Klikając na tytuł możecie zobaczyć slajdy na Slideshare.
Na podstawie objawów i przebiegu choroby, depresję można podzielić na kilka rodzajów:
Po napisaniu artykułu o niedoczynności tarczycy i depresji, kilka osób poprosiło mnie o komentarz na temat nadczynności tarczycy i zaburzeń nastroju… Tak więc dzisiaj przedstawiam wiadomości na ten temat. Przypomnę Wam tylko, że tarczyca to gruczoł, który znajduje się w obrębie szyi poniżej krtani, i wydziela hormony odpowiedzialne za metabolizm, poziom energii, nastrój, płodność i masę ciała.
Nadczynność tarczycy pojawia się, gdy tarczyca zaczyna wydzielać zbyt dużo hormonów. Czasami stan ten przebiega bez objawów, ale najczęściej osoba z nadczynnością cierpi na:
Bardzo rzadko wskutek nieleczenia ciężkiej nadczynności tarczycy może dojść do tzw. „burzy tarczycowej”, która zagraża życiu pacjenta z powodu podwyższonej temperatury ciała, nadciśnienia, zaburzeń krążenia i świadomości. Przewlekła nadczynność tarczycy może prowadzić do osteoporozy (ścieńczenia i łamliwości kości).
Najczęstsza przyczyna nadczynności tarczycy to choroba Graves-Basedowa, która czasami występuje rodzinnie. Jest to choroba o podłożu autoimmunologicznym, w której własne przeciwciała chorego atakują tkankę tarczycy. Tarczyca, w odpowiedzi na ten „atak”, produkuje nadmiar hormonów. Oprócz typowych objawów nadczynności tarczycy, w choroba ta dodatkowo może objawiać się tzw. oftalmopatią tarczycową, czyli wytrzeszczem oczu, oraz zaczerwienieniem skóry i wysypką.
Rzadsze są inne przyczyny nadczynności, na przykład łagodne guzki tarczycy, zapalenie tarczycy, spożycie nadmiernej ilości jodu (z którego produkowane są hormony tarczycy) i nieprawidłowa funkcja przysadki, która jest gruczołem znajdującym się w obrębie mózgu i regulującym funkcję wielu innych gruczołów w organizmie, w tym tarczycy.
Rozpoznanie nadczynności tarczycy wymaga stwierdzenia podwyższonego stężenia hormonów tarczycy lub przysadki we krwi.
Nadczynność tarczycy leczy się raczej łatwo, przez podanie radioaktywnego jodu lub preparatów przeciwtarczycowych. Czasami, gdy gruczoł jest bardzo duży, potrzebne jest leczenie operacyjne, aby powiększona tarczyca nie uciskała na drogi oddechowe i pokarmowe. Leczenie operacyjne może być konieczne również wówczas, gdy pacjent nie toleruje leków lub gdy na nadczynność tarczycy cierpi kobieta w ciąży, której nie można leczyć farmakologicznie.
Mimo, że kilka objawów nadczynności tarczycy może przypominać depresję (uczucie zmęczenia, zaburzenia snu, trudności w koncentracji uwagi, utrata masy ciała, zmiany nastroju), rzadko te dwie choroby bywają mylone – znacznie częściej to niedoczynność tarczycy przypomina depresję. Czasem jednak labilność nastroju i drażliwość wymagają diagnostyki różnicowej ze stanem depresyjnym. Częściej stan podenerwowania, pocenie, drżenie rąk i przyspieszone bicie serca naśladują stany lękowe, a pobudzenie – nawet łagodne stany maniakalne. Nadczynność tarczycy czasami może przebiegać z napadami paniki, i wtedy chory zwykle trafia w pierwszej kolejności do psychiatry, zamiast do internisty lub endokrynologa. W skrajnej, nieleczonej nadczynności tarczycy pacjenci mogą nawet halucynować, co sprawia wrażenie zaburzeń psychotycznych.
Nie ulega wątpliwości, że hormony tarczycy wpływają na nasze emocje i stan psychiczny. Prawidłowe leczenie nadczynności tarczycy wymaga więc postawienia prawidłowej diagnozy, tak aby wdrożyć skuteczne leczenie.
Bibliografia:
http://www.psychologytoday.com
A.G. Awad „The Thyroid and the Mind and Emotions/Thyroid Dysfunction and Mental Disorders” reprinted from Thyrobulletin, Vol. 7, No. 3 at http://www.thyroid.ca/e10f.php#null
Niedawno administratorka strony na Facebooku, poświęconej chorobie Hashimoto, poprosiła mnie o artykuł na temat depresji w niedoczynności tarczycy. Tak więc przedstawiam Państwu informacje, które udało mi się zebrać z wielu różnych źródeł i mam nadzieję, że będą pomocne – szczególnie tym z Was, którzy cierpią na choroby tarczycy.
Tarczyca to gruczoł, który znajduje się w obrębie szyi poniżej krtani, i wydziela hormony odpowiedzialne za metabolizm, poziom energii, nastrój, płodność i masę ciała. Choroby tarczycy mogą przebiegać zarówno z nadmiernym wydzielaniem hormonów, jak i z ich niedoborem. W przypadku niewydolności tarczycy mamy do czynienie z niedoborem hormonów, który prowadzi do powoli nasilających się objawów, takich jak:
– sucha, szorstka skóra
– przerzedzenie włosów,
– uczucie zmęczenia i osłabienia mięśni,
– obniżony nastrój,
– zaparcia,
– zaburzenia pamięci,
– częste, intensywne miesiączki,
– ochrypły głos,
– gorsza tolerancja zimna,
– przyrost masy ciała,
– obrzęk oczu i twarzy,
– powiększona tarczyca,
– bóle i uczucie usztywnienia stawów,
– mrowienie i drętwienie rąk i nóg,
– zaburzenia seksualne, bezpłodność, poronienia,
– zaburzenia sercowo-naczyniowe, np. podwyższony poziom cholesterolu, spowolnienie akcji serca itp.
Istnieje wiele różnych powodów niewydolności tarczycy, ale do najczęstszych należą: stany zapalne tarczycy, choroba Hashimoto, która jest wrodzonym zapaleniem tarczycy o podłożu immunologicznym, poporodowe zapalenie tarczycy, które jest zwykle stanem przejściowym i występuje u 5-8% kobiet wkrótce po porodzie oraz znaczny niedobór jodu w diecie. Kobiety, szczególnie po 60-tym roku życia, chorują na niedoczynność tarczycy częściej, niż mężczyźni, chociaż jest to zaburzenie występujące u około 3-5% społeczeństwa.
Niedoczynność tarczycy rozpoznaje się na podstawie badania poziomu hormonów tarczycy i przysadki we krwi. Jest to stosunkowo proste badanie, możliwe do wykonania w większości laboratoriów medycznych. W razie wątpliwości warto poradzić się endokrynologa, który jest lekarzem specjalizującym się w chorobach o podłożu hormonalnym.
Niedoczynność tarczycy leczy się poprzez wielomiesięczne lub wieloletnie podawanie preparatów tarczycy, co zwykle likwiduje objawy niedoczynności tarczycy.
Niektóre z objawów niedoczynności tarczycy – zmęczenie, drażliwość, trudności w koncentracji uwagi, zmiany masy ciała, obniżony nastrój i problemy ze snem – występują również w depresji. Mimo, że niedoczynność tarczycy i depresja to różne choroby, z powodu podobnych objawów lekarz może przez pomyłkę rozpoznć depresję u osoby z niedoczynnością tarczycy. Dlatego trzeba zwracać uwagę na inne objawy, które mogą wskazywać na chorobę tarczycy (wymienione powyżej), a u osób z podejrzeniem depresji lekarz powinnien zawsze przeprowadzić badanie różnicowe w kierunku niedoczynności tarczycy. Czasami, gdy poziom hormonów tarczycy w depresji jest na granicy normy, lekarz psychiatra może dodać preparaty tarczycy do leków przeciwdepresyjnych, aby wspomóc leczenie depresji.
W rzadkich przypadkach obie choroby współistnieją, i wtedy należy leczyć depresję i niedoczynność tarczycy rówocześnie.
Referencje:
http://www.WebMD.com
http://www.MayoClinic.org
http://www.medicinenet.com
http://psychcentral.com
Ponad 1 milion osób na świecie ginie rocznie wskutek samobójstw, co powoduje, że jest to dziesiąta w rankingu przyczyna zgonów. Samobójstwa popełniają częściej ludzie młodzi, a mężczyźni giną wskutek samobójstw 3-4 razy częściej niż kobiety. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że mężczyźni wybierają bardziej gwałtowne metody odebrania sobie życia (np. strzał z broni palnej, powieszenie, rzucenie się pod koła pojazdu, skok z wysokości), podczas gdy kobiety częściej wybierają przedawkowanie leków lub otrucie gazem, więc łatwiej je odratować. Ocenia się też, że rocznie na świecie podejmowanych jest 10-20 milionów nieudanych prób samobójczych.
Najczęściej samobójstwa popełniane są przez osoby z zaburzeniami psychicznymi, a depresja jest najczęstszą przyczyną samobójstw – w sumie depresja leży u podłoża 60% wszystkich samobójstw.
W ciągu ostatnich 45 lat liczba samobójstw na świecie wzrosła o 60%, głównie w krajach rozwijających się. W tym samym czasie liczba samobójstw znacznie spadła w krajach rozwiniętach (takich jak Stany Zjednoczone, Australia, Szwecja, Węgry), prawdopodobnie wskutek lepszego rozpoznawania i leczenia depresji. W jednym z badań ustalono, że w latach 1988-2002 uniknięto ponad 30,000 samobójstw w Stanach Zjednoczonych dzięki zastosowaniu nowych leków przeciwdepresyjnych.
Oprócz depresji czynniki ryzyka samobójstwa obejmują:
Znany badacz problematyki samobójstw Ringel określił charakterystyczne zachowania osoby mającej zamiar popełnić samobójstwo. Nazwał go zespołem presuicydalnym i opisał jego cechy:
Decyzja o samobójstwie rzadko jest podejmowana pod wpływem impulsu – częściej poprzedza ją czas rozmyślań i przygotowań, dlatego można mówić o „wysyłaniu sygnałów” o samobójstwie. Mogą to być takie zachowania, jak:
Zachowania „presuicydialne” powinny stanowić poważny sygnał alarmowy dla otoczenia i bliskich i spowodować natychmiastową interwencję lekarską, najlepiej psychiatryczną. W niektórych przypadkach konieczne jest natychmiastowe leczenie szpitalne, aby uchronić chorego przed samym sobą aż do czasu, gdy depresja poprawi się na tyle, że zagrożenie samobójstwem minie. Każda, nawet pozornie „banalna” próba samobójcza, powinna skutkować wizytą w szpitalnej izbie przyjęć lub wezwaniem pogotowia.
Nie obwiniaj się, gdy ktoś z Twojego otoczenia podjął próbę samobójczą – skuteczną lub nie. Bardzo trudno jest ocenić zagrożenie samobójstwem, szczególnie jeżeli chory nie mówi otwarcie o planach odebrania sobie życia. Trudno także zrozumieć poziom zagrożenia, ponieważ my zdrowi nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że ktoś mógłby targnąć się na własne życie. Pozostałym przy życiu bliskim może wydawać się, że coś zaniedbali, że powinni przewidzieć, że ktoś jest winny zaistniałej sytuacji. Podobnie może czuć się lekarz, który pozwolił choremu na wyjście ze szpitala, uznając jego stan za zadowalający. Nikt nie jest w stanie kontrolować w pełni zachowania drugiego człowieka i chociaż 90% chorych na depresję ma myśli o śmierci, niewielki procent naprawdę próbuje odebrać sobie życie.
Społeczeństwo bardzo mało wie o depresji, a większość uważa chorych za życiowych nieudaczników. Moim zdaniem, działania edukacyjne powinny koncentrować się na rodzinach i otoczeniu chorych oraz na pracodawcach.
Depresja pozostaje chorobą niezrozumianą przez Polaków, pomimo intensywnych kampanii edukacyjnych i powszechności samej choroby. Uważana przez WHO za jedną z najczęstszych przyczyn inwalidztwa, w Polsce dotyka prawdopodobnie ponad 5 milionów osób. Niestety, osoby z depresją czują się dyskryminowane, przede wszystkim w pracy, ale także w rodzinie i wśród znajomych. Niska wiedza społeczeństwa powoduje, że uważa ono chorych za leniwych, słabych lub nieudaczników, co skutkuje okazywaniem politowania, zwalnianiem z pracy, czasem wyśmiewaniem.
Z okazji zbliżającego się Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją 23 lutego 2014, największa polska strona na Facebooku poświęcona depresji (“Depresja – Poradnik dla rodziny i bliskich”) przeprowadziła ankietę wśród swoich subskrybentów. Ankieta miała na celu ocenę stopnia akceptacji osób z depresją w społeczeństwie polskim. Wielu respondentów cierpi na depresję lub ma bliskich, którzy na nią cierpią, więc jest to grupa osób, która z depresją zmaga się codzienne. Ich opinie mogą przyczynić się do przemyślenia, w jaki sposób możemy poprawić zrozumienie depresji w polskim społeczeństwie i dzięki temu ułatwić chorym podjęcie leczenia i codzienne funkcjonowanie.
Aż 68% respondentów uważa, że osoby z depresją są w Polsce dyskryminowane. W komentarzach do ankiety dominowały opinie, że ‘Polacy nie widzą problemu depresji’, ‘ludzie boją się chorych’, ‘osoby z depresją są uważane za nieudolne w życiu, a zwolnienia od psychiatry są wyśmiewane, jako załatwione’. Dyskryminacja objawia się przede wszystkim w pracy. Najczęściej otoczenie nie rozumie chorych (73%) lub uważa ich za leniwych (64%). Około 50% wybrało odpowiedzi wskazujące na problemy w pracy – zwolnienie z pracy (38%) lub brak szansy na awans (14%). Ponad 30% respondentów skarżyło się, że depresja według otoczenia wynika z braku wiary (39%) i że otoczenie uważa ich za wariatów (35%) lub się wyśmiewa (31%).
Aż 41% respondentów uważa, że pomoc medyczna dla osób z depresją jest niewystarczająca, a 21% zwraca uwagę na to, że jest ona dobra tylko w dużych miastach. Według jednego z respondentów ‘Psychiatra w ramach NFZ ma 10 minut dla pacjenta, a zapisać się trzeba dwa miesiące wcześniej i jeszcze zmieścić w limicie pacjentów. Psycholog ma 30 minut.’
Respondenci widzą rolę własną i innych w propagowaniu akceptacji osób z depresją – aż 87% uważa, że my wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni, a 30% wskazało na siebie. Ponad 30% uznało także odpowiedzialność szkoły (38%), mediów (35%) lub lokalnych jednostek służby zdrowia (31%). 26% wskazało na kościół, a 18% na lokalne władze, jako odpowiedzialnych za pomoc w akceptacji osób z depresją.
Z poprzedniej ankiety, przeprowadzonej w październiku 2013 wynika, że osoby z depresją wysoko oceniają swoją wiedzę na temat choroby, ale chciałyby więcej wiedzieć o metodach jej zapobiegania. Informacji poszukują przede wszystkim w internecie.
Leczenie farmakologiczne depresji
Leki przeciwdepresyjne stanowią dużą i zróżnicowaną grupę, tak więc możliwości leczenia jest wiele. Jeżeli stosowane są zgodnie z zaleceniami lekarza, są skuteczne i dobrze tolerowane. Poprawa występuje u 70% chorych, a efekt terapeutyczny zwykle zaczyna pojawiać się w ciągu kilku tygodni. Nie zawsze pierwszy przepisany lek jest skuteczny i czasem trzeba zwiększyć dawkę, zmienić lek lub dodać lek z innej grupy. Leki przeciwdepresyjne działają skuteczniej w depresji ciężkiej w porównaniu z depresją umiarkowaną lub lekką.
Leki przeciwdepresyjne mogą powodować objawy niepożądane, szczególnie na początku leczenia. Na szczęście u większości leczonych są one nieznaczne i szybko przechodzą, zwykle po 3-4 tygodniach od rozpoczęcia terapii. Najczęściej chorzy skarżą się na nudności, biegunki lub zaparcia, drażliwość, bezsenność lub odwrotnie – nadmierną senność oraz bóle głowy. W sytuacji, gdy objawy niepożądane są znacznie nasilone lub nie ustępują, należy zgłosić się do lekarza.
Niektóre leki przeciwdepresyjne mogą też wywołać długoterminowe objawy niepożądane, które ustępują dopiero po zakończeniu leczenia – są to zburzenia seksualne, takie jak osłabienie popędu płciowego i zaburzenia orgazmu, czasami też zaburzenia snu.
W celu doboru właściwej terapii trzeba dokładnie opisać lekarzowi wszystkie objawy, w tym objawy fizyczne. Dobrze jest także przygotować sobie i zapisać pytania, na które chory chce otrzymać odpowiedź, aby o nich nie zapomnieć w trakcie wizyty.
Leki o słabym działaniu przeciwdepresyjnym bez recepty (suplementy diety)
Najczęściej stosowanym suplementem diety, który ma słabe działanie przeciwdepresyjne, jest ziele dziurawca (czasem sprzedawane jako St. John’s wort). Ma ono tylko działanie wspomagające w depresji, poza tym trzeba zwrócić uwagę na dawkę – zbyt małe dawki nie mają działania przeciwdepresyjnego. Lek ten powinien być przyjmowany pod kontrolą lekarską, po pierwsze, dlatego, że jego działanie może być za słabe, a po drugie, ponieważ może mieć działania niepożądane (fakt, że lek jest pochodzenia naturalnego, nie eliminuje całkowicie działań niepożądanych).
Wysiłek fizyczny
Wysiłek fizyczny ma działanie przeciwdepresyjne, gdyż powoduje wydzielanie endorfin w mózgu, czyli substancji poprawiających nastrój. Badania wykazały, że regularny wysiłek fizyczny, nawet spacer, poprawia nastrój, zwiększa kondycję fizyczną i poprawia samoocenę. Osobie w depresji bardzo trudno jest zmusić się do ćwiczeń fizycznych, dlatego dobrze jest poprosić kogoś o towarzystwo i wspólnie uprawiać sport lub chociaż chodzić na spacer.
Leczenie szpitalne
Hospitalizacja w depresji służy przede wszystkim ochronie chorego przed samobójstwem, dlatego leczenie szpitalne jest konieczne wtedy, gdy wystąpiła próba samobójcza albo, gdy chory ma bardzo intensywne myśli samobójcze. Stan taki występuje rzadko i tylko w ciężkiej depresji, dlatego większość chorych jest leczona ambulatoryjnie. Hospitalizacja w depresji jest zwykle krótka, o ile poprawa objawów w wyniku farmakoterapii nastąpi szybko.
Istnieją również oddziały rehabilitacyjne dla osób, u których depresja nie ustępuje i które oprócz leków wymagają bardziej intensywnej psychoterapii.
Psychoterapia
Istnieje wiele metod psychoterapeutycznych, które mogą być stosowane w leczeniu depresji, jednak terapia poznawczo-behawioralna jest stosowana najczęściej. Wiele badań wskazuje na jej skuteczność, chociaż na poprawę zwykle czeka się dłużej niż w przypadku leków przeciwdepresyjnych. Terapia poznawczo-behawioralna nie koncentruje się na przyczynach depresji, ale na tym, co chory może zrobić tu i teraz, aby poczuć się lepiej. W terapii poznawczo-behawioralnej nacisk położony jest na rozpoznanie i korygowanie negatywnych postaw i przekonań, które prowadzą do obniżenia nastroju. Terapia poznawczo-behawioralna nie tylko prowadzi do ustąpienia objawów depresji, ale także lepiej niż same leki zapobiega nawrotom choroby.
Terapia skupia się na ukierunkowywaniu myślenia chorego tak, aby zmienić jego stosunek do wydarzeń życiowych, a w konsekwencji także jego reakcji na te wydarzenia. Terapia jest w gruncie rzeczy lekcją realizmu, czyli uczeniem chorego, aby zaakceptował życie takim, jakie jest, i nie oczekiwał specjalnego traktowania. Terapia uczy odporności, a nie poddawania się.
Wiele osób odczuwa wstyd przed rozpoznaniem i leczeniem depresji i traktuje ją jako „słabość charakteru”. Jednak depresja jest chorobą jak każda inna i nieleczona może mieć negatywny wpływ na życie chorego. W najgorszym wypadku może prowadzić do samobójstwa. Bardzo często powoduje zaburzenia relacji z bliskimi, załamanie kariery zawodowej albo prowadzi do wielu niekorzystnych decyzji, podejmowanych pod wpływem negatywnych myśli i niskiej samooceny. Na przykład udowodniono, że depresja u młodych kobiet ma negatywny wpływ na osiągany poziom edukacji i w konsekwencji na wysokość późniejszych zarobków.
Długotrwała, nieleczona depresja może zwiększać ryzyko poważnych chorób somatycznych:
Jeżeli objawy osiągają częstość i nasilenie, które upośledzają codzienne funkcjonowanie, należy zwrócić się do lekarza. Lekarz rodzinny powinien mieć podstawowe wiadomości na temat rozpoznania i leczenie depresji i może albo sam włączyć leczenie, albo pokierować chorego do specjalisty. Najlepiej zgłosić się do Poradni Zdrowia Psychicznego, gdyż psychiatra lub psycholog są najlepiej przygotowani do pomocy osobom podejrzewającym u siebie depresję. U 70% chorych leczenie przynosi bardzo dobre efekty, często w ciągu kilku tygodni. Osoby skutecznie leczone osiągają tak samo dobry poziom funkcjonowania w społeczeństwie, jak osoby bez depresji.
Mimo tego wiele osób zglasza się do lekarza bardzo późno, gdy depresja przyczyniła się już do wielu problemów w życiu chorego. Często przyczyną są fałszywe przekonania i obawy, na przykład:
„Z czasem poradzę sobie sam(a) i depresja przeminie bez leczenia”. Depresja rzadko przemija samoistnie, a nieleczona trwa zwykle wiele miesięcy lub lat (czasem nie przemija w ogóle). Osoba będąca w depresji nie jest w stanie sama sobie skutecznie pomóc, tak samo jak chory z cukrzycą lub chorobą serca nie jest w stanie sam skutecznie się wyleczyć ze swoich objawów. Im dłużej depresja nie jest leczona, tym trudniej reaguje na leki. Ponadto wiele badań wskazuje, że depresja sprzyja innym chorobom, na przykład chorobom serca.
„Nie zawsze czuję się smutna (smutny), więc chyba nie muszę się leczyć”. W depresji chory nie musi czuć się smutny lub płakać przez cały dzień. Czasem dominują objawy fizyczne, takie jak bóle głowy, mięśni, zaburzenia snu, uczucie zmęczenia. Chory może mieć obniżony nastrój, ale nie traktuje tego jako głównego objawu, a raczej jako skutek dolegliwości fizycznych. W rzadkich przypadkach „depresji maskowanej” smutek może nie występować w ogóle, a chorzy skarżą się raczej na apatię, zmęczenie, uczucie napięcia i różne dolegliwości fizyczne. W depresji maskowanej lekarz też często musi wykluczyć inne choroby, aby móc rozpoznać zespół objawów jako depresję.
„Nie chcę brać leków przeciwdepresyjnych przez całe życie”. Czasami chorzy na depresję obawiają się leków przeciwdepresyjnych i wierzą, że te leki uzależniają albo „ogłupiają”, lub mogą zamienić ich w „zombie”. Czasem też myślą, że „leki tylko zobojętniają na problemy, ale problemy nie przemijają”. Przede wszystkim leki przeciwdepresyjne nie zmieniają osobowości. Przeciwnie, pomogą one choremu wrócić do poprzedniego stanu funkcjonowania i poczuć się znów sobą. Leki przeciwdepresyjne oferują bardzo skuteczne leczenie depresji, jednak nie są jedyną metodą radzenia sobie z chorobą. Różne formy psychoterapii są zalecane w depresji, w szczególności terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga choremu analizować jego uczucia, myśli i obawy oraz oferuje sposoby radzenia sobie ze stresem i prowadzi do poprawy nastroju i funkcjonowania. Zwykle psychoterapia nie działa tak szybko jak leki, ale lepiej zapobiega nawrotom depresji w przyszłości. Najlepsze efekty osiąga się dzięki połączeniu leków i psychoterapii. Ponadto leczenie lekami przeciwdepresyjnymi rzadko trwa przez całe zycie – zwykle wystarcza kilka miesięcy terapii. Metody leczenia zależą głównie od przebiegu choroby i są dostosowywane indywidualnie do każdego pacjenta, jednak w sytuacji gdy depresja jest ciężka i gdy przebiega z myślami samobójczymi, leczenie farmakologiczne należy rozpocząć jak najszybciej.
Trzeba też pamiętać, że leki przeciwdepresyjne nie uzależniają, w przeciwieństwie do niektórych innych grup leków, na przykład nasennych czy przeciwbólowych. Dlatego lepiej jest leczyć depresję lekami przeciwdepresyjnymi, niż „pomagać sobie”, stosując leki nasenne w depresyjnych zaburzeniach snu czy leki przeciwbólowe w dolegliwościach fizycznych wynikających z depresji.
„Leki przeciwdepresyjne spowodują, że utyję”. Jak wszystkie farmaceutyki leki przeciwdepresyjne mają objawy niepożądane i przyrost masy ciała może być jednym z nich. Są też leki przeciwdepresyjne, które mogą powodować spadek masy ciała. Najlepiej porozmawiać z lekarzem, aby dobrać najlepszy lek dla pacjenta i jego sytuacji.
„Leki przeciwdepresyjne zniszczą moje życie seksualne”. Niektóre leki przeciwdepresyjne mogą mieć negatywny wpływ na życie seksualne. Sama depresja wpływa negatywnie na życie płciowe, więc często leczenie pomaga. Tak jak w przypadku innych objawów niepożądanych, niektóre leki przeciwdepresyjne mają mniej negatywny wpływ na sferę seksualną.
„Wstydzę się rozmawiać z moim lekarzem o depresji”. Poniważ depresja jest chorobą bardzo częstą, każdy lekarz słyszy o niej wielokrotnie w swojej praktyce zawodowej i nie jest ona dla niego chorobą szczególną. Dla lekarza, depresja jest jak podwyższony cholesterol czy nadciśnienie, które trzeba po prostu leczyć. Ponadto lekarz ma obowiązek dochowania tajemnicy lekarskiej, więc informacje o stanie chorego pozostaną zawsze poufne. Jednak jeżeli chory ma obiekcje przed rozmową z własnym, znajomym lekarzem, można spróbować innych opcji i udać się do kogoś innego, na przykład do psychiatry lub psychologa.
„Obawiam się, że lekarz lub terapeuta będzie mnie wypytywał o bolesne dla mnie sprawy”. Czasami rozmowa z lekarzem o przykrych objawach jest nieunikniona, bo tylko w ten sposób można postawić właściwe rozpoznanie i ustalić leczenie. Ponieważ depresja jest częstą chorobą, istnieje duże prawdopodobieństwo, że lekarz i terapeuta znają dobrze jej objawy i nie muszą wypytywać o nieistotne szczegóły, a także rozumieją, że rozmowa jest dla pacjenta bolesna i będą ją prowadzić w sposób delikatny.
„Leki przeciwdepresyjne są drogie”. Leki przeciwdepresyjne są najczęściej refundowane, a ich koszt zależy od leku i od dawki. Wiele leków przeciwdepresyjnych występuje w postaci generyków, tak że istnieje możliwość ich zakupu nawet bez refundacji za niewielką cenę.
„Słyszałam(em), że leki przeciwdepresyjne powodują samobójstwa”. W ostatnich latach niektóre badania wskazywały na zwiększoną częstość występowania myśli i zachowań samobójczych (ale nie zgonów) wśród dzieci i młodzieży leczonych lekami przeciwdepresyjnymi. Od 2004 roku niektóre agencje rejestracji leków wymagają od producentów leków przeciwdepresyjnych, aby dodawali tę informację w ulotkach o leku w postaci ostrzeżenia. Jednak badania populacyjne wskazują, że na przykład w Stanach Zjednoczonych liczba samobójstw systematycznie spada w miarę zwiększania się zastosowania leków przeciwdepresyjnych, tak więc dowodzi to, że skuteczne leczenie depresji jest najlepszą metodą zapobiegania samobójstwom. Najważniejsze jest, aby w sytuacji, gdy występują myśli samobójcze, jak najszybciej zgłosić się do lekarza.
Która z opisanych wcześniej teorii depresji jest prawdziwa? Czy powinniśmy wierzyć w wyniki badań psychologicznych, społecznych czy biologicznych? Czy wszystkie te teorie są w takim samym stopniu udokumentowane? Współcześni badacze depresji generalnie zgadzają się, że większość z wymienionych wyżej teorii odgrywa ważną rolę w rozwoju depresji i że nie wykluczają się one wzajemnie. Wręcz przeciwnie, ponieważ mózg funkcjonuje jako jedna całość, procesy psychiczne i biologiczne zachodzą równocześnie –myśl i uczucie odbywają się w środowisku biologicznym mózgu, a procesy chemiczne w komórkch nerwowych skutkują zmianą nastrojów. Naukowcy zajmujący się depresją próbują więc stworzyć modele zintegrowane, uwzględniające predyspozycje genetyczne, prowadzące do nadwrażliwości na stresy, które skutkują nadczynnością osi przysadkowo-podwzgórzowo-nadnerczowej i negatywnym obrazem świata i w konsekwencji prowadzą do objawów depresji. Załączony rysunek próbuje przybliżyć ten model (na podstawie rozwojowego modelu depresji Becka).
Najprawdopodobniej depresję mogą wywołać czynniki genetyczne, fizjologiczne, środowiskowe i psychologiczne. Dzisiaj o przyczynach społecznych…
Niekorzystne środowisko społeczne może przyczynić się do rozwoju depresji w następujący sposób:
Niektórzy psychiatrzy i psychologowie zwracają również uwagę na wpływy cywilizacyjne, takie jak nieustannie zmieniające się warunki życia i wynikająca z nich trudność przystosowania się. Mimo że wiele zmian i unowocześnień obiektywnie przynosi nam korzyści, jednocześnie zwiększają one nasze ambicje i marzenia o sukcesie. Czasem nasze „ja” nie jest w stanie nadążyć za zmieniającym się światem i poddaje się zmęczeniu – jednak ambicje nie wygasają, więc pogrążamy się w poczuciu, że jesteśmy gorsi i że się nam „nie udało”.To uczucie porażki może także prowadzić do depresji.